Kiedy w październiku kończy się sezon w nieogrzewanych tunelach, część ogrodników i producentów warzyw przenosi uprawy pod szkło z ogrzewaniem i doświetlaniem. Rozsada na wczesną wiosnę, zioła w doniczkach, sałata na zimowy rynek czy kwiaty na Wszystkich Świętych potrzebują ciepła, światła i wentylacji. To oznacza, że w szklarni pojawia się sporo urządzeń elektrycznych, a warunki, w których pracują, są dla nich wyjątkowo trudne.
Przy planowaniu uprawy zwykle liczy się koszt ogrzewania i wydajność lamp. Instalacja, która je zasila, schodzi na dalszy plan, dopóki coś nie zacznie wybijać zabezpieczeń w środku zimowej nocy.
Wilgoć, kondensat i woda z podlewania
W szklarni wilgotność powietrza bywa bardzo wysoka, a przy różnicy temperatur między wnętrzem a mroźnym powietrzem na zewnątrz para wodna skrapla się na każdej chłodnej powierzchni. Krople spływają po konstrukcji, kapią z dachu i zbierają się w puszkach połączeniowych. Do tego dochodzą zraszacze, węże i mycie stołów uprawowych, przy którym woda pryska we wszystkie strony.
Osprzęt w takim miejscu powinien mieć wysoki stopień ochrony obudowy, zwykle IP44 jako absolutne minimum, a w strefach narażonych na strumień wody IP65 i wyżej. Puszki montuje się dławnicami w dół, żeby woda nie wpływała po przewodzie do środka. Gniazda umieszcza się wyżej niż poziom, na którym pracuje się z wodą, a każdy obwód w szklarni zabezpiecza się wyłącznikiem różnicowoprądowym o prądzie zadziałania 30 mA. Wymagania dla obiektów ogrodniczych i rolniczych zebrano w arkuszu 7-705 normy PN-HD 60364.
Lampy doświetlające i grzałki to spore obciążenie
Doświetlanie zimą pracuje po kilkanaście godzin na dobę. Nowoczesne oprawy LED zużywają mniej energii niż dawne lampy sodowe, ale przy większej powierzchni uprawy wciąż mówimy o kilku czy kilkunastu kilowatach. Do tego wentylatory cyrkulacyjne, nagrzewnice elektryczne albo pompy obiegowe ogrzewania wodnego, sterownik klimatu i czujniki. Wszystko to musi być rozdzielone na osobne obwody o przekrojach dobranych do obciążenia i długości trasy.
Dobra praktyka to rozdzielenie zasilania lamp na kilka grup, żeby awaria jednego obwodu nie zostawiała całej szklarni w ciemności. Przewody zasilające oprawy biegną zwykle pod dachem, wzdłuż kalenicy albo belek, i tam też najbardziej narażone są na kondensat i uszkodzenia przy pracach przy konstrukcji.
Gdzie poprowadzić kable, żeby nie przeszkadzały w uprawie
W szklarni każdy metr przestrzeni ma znaczenie. Przewody nie mogą zwisać nad stołami, nie mogą leżeć na ziemi w przejściach, gdzie jeździ wózek, ani wisieć tam, gdzie przesuwa się kurtyny cieniujące. Najrozsądniej poprowadzić je jedną zorganizowaną trasą wzdłuż konstrukcji. Wśród haseł, którymi ludzie szukają takich rozwiązań, często pojawiają się korytka instalacyjne, a w praktyce chodzi o metalowe koryta kablowe mocowane do profili szklarni. Przy wilgoci i nawozach w powietrzu decyduje powłoka: ocynk ogniowy albo stal nierdzewna wytrzymają tu znacznie dłużej niż cienka powłoka galwaniczna.
Koryto z pokrywą chroni przewody przed bezpośrednim zalewaniem i promieniowaniem słonecznym, które latem niszczy izolację. Trasa powinna mieć spadek albo otwory, którymi woda może odpłynąć, zamiast stać w korycie. Dobrze zaplanowana trasa pozwala też później dołożyć obwody, na przykład dodatkowe lampy albo nawadnianie kropelkowe sterowane elektrozaworami.

Stalowa konstrukcja też potrzebuje uziemienia
Szklarnia na stalowym szkielecie to duży metalowy obiekt, z którym stykają się ludzie, przewody i rury wody. Konstrukcję łączy się z uziemieniem i z systemem połączeń wyrównawczych, żeby w razie uszkodzenia izolacji na metalu nie pojawiło się niebezpieczne napięcie. W przypadku nowych szklarni najwygodniej zrobić to od razu przy fundamentach, zanim zostaną zasypane.
Jako uziom fundamentowy albo otokowy stosuje się płaskownik ze stali ocynkowanej. W projektach i zamówieniach najczęściej wpisuje się po prostu bednarka 30×4, czyli taśmę o szerokości 30 mm i grubości 4 mm, popularną właśnie przy uziomach. Taśmę układa się w wykopie wokół fundamentu albo w samym fundamencie, a w kilku miejscach wyprowadza na zewnątrz, żeby połączyć z konstrukcją i główną szyną uziemiającą.
Przy rozbudowie istniejącej szklarni uziom można wykonać później, kopiąc rów wzdłuż ściany. To więcej pracy, ale wciąż mniej niż szukanie przyczyny, dla której przy dotknięciu stalowego słupa i kranu jednocześnie czuć mrowienie.
Lista rzeczy do omówienia z elektrykiem
Zanim elektryk zacznie pracę, dobrze jest przygotować kilka informacji o planowanej uprawie i urządzeniach. Przyspiesza to dobór przekrojów, zabezpieczeń i tras:
- moc i liczba lamp doświetlających oraz godziny ich pracy,
- rodzaj ogrzewania i moc nagrzewnic lub pomp,
- gdzie będą stoły, przejścia i kurtyny cieniujące,
- czy w przyszłości planowane jest nawadnianie automatyczne lub dodatkowa sekcja.
Materiał do szklarni, od opraw po koryta, przewody i osprzęt hermetyczny, można zebrać w jednej hurtowni elektrotechnicznej. Doradcy w oddziałach Onninen pomagają dobrać osprzęt do pomieszczeń o dużej wilgotności, co w szklarni oszczędza sporo kłopotów w pierwszym sezonie.
Dobrze zrobiona instalacja pozwala skupić się zimą na roślinach, a nie na wybijających bezpiecznikach. Parametry koryt, taśm uziemiających i osprzętu hermetycznego znajdziesz na www.onninen.pl
